Historia opowiadająca o masie przygód, wielkiej przyjaźni i nieskończonej miłości czwórki głównych bohaterów - Ally, Trish, Austinie i Dezie.
sobota, 29 sierpnia 2015
Prolog - Only want what you can't have
Witamy na pierwszym poście! No, to bez większych wstępów, życzę udanych wrażeń ;)
ALLYSON DAWSON
Znowu to uczucie. Że ktoś mnie obserwuje. Jest nie do zniesienia. Szłam ciemną uliczką, co może nie było zbyt mądrym posunięciem, lecz była to najkrótsza droga do domu. Było już ciemno, czegóż się spodziewać 28 sierpnia w Miami o 23.. Tak, już ta godzina! A ja dopiero wracam od Trish. Miałam u niej nocować, ale musiała jechać z mamą do szpitala bo źle się poczuła. Ech.. a ja jak głupia odmówiłam propozycji podwiezienia! Bo przecież 16-latka, która czuje się obserwowana od kilku tygodni, to nie jest łatwy cel.. Głupia jestem i tyle. Nagle usłyszałam za sobą jakiś szelest. Jak oparzona odwróciłam się w tamtą stronę opierając w tym samym czasie o marmurową ścianę ale nikogo nie zobaczyłam. "Pewnie ci się tylko wydaj, głupia.. " pomyślałam i odetchnęłam z lekką ulgą. Po chwili i bez większych przygód weszłam do mojego domu, który dzielę z moim tatą, Lesterem Dawson. Spojrzałam jeszcze w bok, alby się upewnić czy wszystkie światła w Sonic Boom'ie sa zgaszone, i zadowolona uznałam iż tak. Otworzyłam cicho drzwi i szybko je zamknęłam na zamek gdy weszłam do pomieszczenia. Zdjęłam cicho moje czarne, zakryte koturny i zostawiłam je na jasnych, drewnianych panelach w przedpokoju. Zerknęłam jeszcze w powieszone na bladoróżowej ścianie wielkie lustro i ruszyłam do drewnianych schodów na palcach. Pokonałam kilkanaście schodków prowadzących na górę i zadowolona stwierdziłam, że nie obudziłam śpiącego na dole taty. Spokojnie zapaliłam światło na górze i oświetliłam sobie piętro. Spojrzałam na prawo i uśmiechnęłam się do siebie widząc na pudrowej ścianie wielkie, czarno-białe zdjęcie mojej roześmianej rodzicielki.
- Tęsknię mamo.. - szepnęłam i udałam się do znajdującej się po lewej stronie łazienki. Otworzyłam drewniane drzwi z trzeba, cienkimi szybami ułożonymi pionowo pod sobą, metalową klamką. Zamknęłam je cicho i odłożyłam fioletową torbę z ubraniami na ogrzewanych, żółtych płytkach. Odwróciłam się w prawą stronę i pochyliłam nad umieszczoną na blacie, wielką umywalką. Uniosłam lekko głowę i spojrzałam w duże lustro ozdobione delikatnymi lampkami. Za sobą zobaczyłam blado-żółta ścianę na której wisiały białe półki, wypełnione płynami, żelami, mydłami i kosmetykami. Obok, był wieszak na suszarkę, prostownicę i lokówkę. Zaś przed tym wszystkim stałam ja. Niewysoka brunetka, o falowanych włosach i czekoladowych oczach. Spojrzałam na swoją zielono-białą sukienkę i bose stopy.. Byłam padnięta. Nalałam szybko wody do wanny stojącej wprost na przeciwko drzwi, która swoją drogą była wielka. Dwa metry przed wanną stał sedes przykryty śliczną deską, z namalowanym przeze mnie pianinem, a dokładniej tylko klawiszami. Do wody dolałam różany olejek relaksujący i weszłam do gorącej wody. Po półgodzinnej kąpieli, chwyciłam miękki, beżowy ręcznik i się nim owinęłam. Drugim, takim samym ręcznikiem, owinęłam włosy, pozostawiając na głowie turban z ręcznika. Po wytarciu się i pokremowaniu zdjęłam ręcznik, odwiesiłam go na wieszak i założyłam swój puchaty, beżowy szlafrok oraz ciapy pasujące do niego, beżowe z miśkowatym wykończeniem. Otworzyłam drzwi od łazienki i wyszłam na moje piętro. Skierowałam się prosto i na prawo do swojego pokoju, omijając pokój muzyczny oznaczony wielką naklejką pianina na drzwiach oraz garderobę. Weszłam do wielkiego pomieszczenia pokrytego szarą farbą i tapetą w limonkowo-żółte wzorki. Otworzyłam stojącą w rogu, wielką szafę, która i tak była 3 razy mniejsza od szaf w garderobie. Wyjęłam stamtąd, z długimi spodniami w biało-różowe paski i bladoróżową bluzką na ramiączka. Wpuściłam koszulkę w spodnie i zawiązałam je, różowymi paskami wbudowanymi w spodnie, na kokardkę. Szlafrok powiesiłam na pojedynczym wieszaku obok drzwi. Zasłoniłam wielkie okno beżowymi żaluzjami oraz bladoróżowymi zasłonami w przeźroczyste wzory. Usiadłam na usytuowanym obok okna oraz drzwi na balkon wielkim łóżku, pokrytym beżowo-limonkową pościelą oraz pudrowymi, małymi poduszkami. Spojrzałam przed siebie, na wielkie, dębowe biurko pokryte masą różnych rzeczy. Zeszyt, lampka, okulary, zdjęcia, przybornik, niedziałający budzik ze Snoopie'go.. Przeniosłam wzrok na tablicę magnesową, na której też przydałyby się porządki w kartkach, zdjęciach i dyplomach.. Na całe szczęście dwie wiszące szafki o żółtych i limonkowych drzwiczkach były zamknięte, więc nie mogłam ujrzeć bałaganu czekającego na porządki również tam. Przy tym wszystkim jest średniej wielkości lustro z beżowo-różową obramówką, pod którym wiszą dwa, beżowe wieszaczki - kokardki, gdzie są dwie pary słuchawek, kapelusz i jedna z tysięcy torebek. Obok tego, była również specjalna, wielka część ściany przeznaczona na plakaty z moim ulubionym piosenkarzem, których miałam tysiące, przyozdobionych serduszkami mojej roboty - Austinem Moonem. Po stronie łóżka, w kącie za drzwiami stoi duża toaletka, o kolorze beżu i różu, na której na całe szczęście wszystkie perfumy, kosmetyki, szkatułki, biżuteria i szczotki oraz wszystkie przybory do włosów są na swoim miejscu. Przeleciałam szybko wzrokiem po leżącym na parkiecie, beżowo-różowo-limonkowo-żółtym dywanie, cicho westchnęłam i spojrzałam na leżący obok mojego łóżka, po stronie poduszek, pusty średniej wielkości kojec dla pieska z wyszytym imieniem "Lisia". Dokładnie przyjrzałam się pięknemu, żółtemu kolorowi kojca oraz misiowatemu, limonkowemu wnętrzu. Wzięłam do ręki małą, białą poduszeczkę z brązowym wykończeniem i owieczką 3-D po jednej stronie i przytuliłam mocno do serca, pozostawiając w kojcu mój stary, lecz nie zniszczony, biały kocyk z różowym wykończeniem i kwiatem w tym samym kolorze w prawym rogu materiału. Odłożyłam poduszeczkę delikatnie na swoje miejsce i spojrzałam na ścianę nad kojcem, gdzie widniało zdjęcie mojego ukochanego, szczeniaczka, mojej perełki.. A właśnie, gdzie jest Tola?! Momentalnie wstałam i wyszłam z mojego pokoju. Po cichu zeszłam na dół, w celu przeszukania parteru. Jeżeli nie ma jej w moim pokoju, to tata musiał ją znieść, sama jeszcze by nie zeszła po kręconych schodach. Weszłam do nowoczesnej kuchni, gdzie było wiele metalicznych blatów, lodówka, kuchenka, mały stolik.. Spojrzałam na okno zakryte kwiatową, białą firanką i zasłoniłam je białą żaluzją. "Ah.. ten tata.." Podlałam jeszcze wrzos stojący na oknie w białej doniczce i odstawiłam go na miejsce. Na blatach stały różne rzeczy, na przykład czajnik, zestaw noży, czy zaparzacz do kawy oraz herbaty. Na przeciwległej ścianie wisiały szafki, w których mieściło się wszystko potrzebne w kuchni. Nad blatami jednak, wisiało kilka pułeczek z chlebakiem, czy najpotrzebniejszymi przyprawami. Na biało-szarej ścianie przy oknie został umieszczony obraz z papryką. Obok wejścia, stały miski szczeniaczka, obie puste. Nalałam więc do jednej miseczki wody, a drugie naczynie pozostawiłam w pierwotnym stanie, rano dam jej śniadanie. Lekko zmartwiona stwierdziłam jednak że nie ma jej w kuchni. Zmarszczyłam czoło i wyszłam z pomieszczenia. Udałam się do salonu, którego podłoga była pokryta puchatym, białym dywanem. Przeleciałam wzrokiem po skórzanej, miękkiej kanapie, na której widniały różnokolorowe poduszki, po wielkim kinie domowym na przeciwległej, biało-beżowej ścianie oraz po ceglanym kominku z prawej strony kanapy, przy ścianie. Ominęłam stolik stojący na dywanie przed kanapą i sprawdziłam dwa, bujane, wiklinowe fotele umieszczone przed kominkiem, na których leżały duże, wygodne poduchy. Zadowolona uśmiechnęłam się na widok mojej śpiącej na fotelu zguby.
- Tu się schowałaś, tylko jak tu wskoczyłaś - szepnęłam do mojej kochanej sznaucerki, o kolorze włosów sól i pieprz. Wzięłam maleństwo na ręce i zamknęłam jeszcze szybko balkon zakrywając go również białymi firankami oraz beżowymi zasłonami. Pogasiłam światła w drodze do schodów, gasząc również w łazience taty, o czym pewnie zapomniał. Weszłam ostrożnie po schodach i udałam się do mojego pokoju. Drzwi za sobą zamknęłam i zapaliłam małą lampkę nocną. Spojrzałam na zegarek - 00:47. No tak, trochę mi zeszło! Spojrzałam na śpiącą w moich ramionach perełkę i uśmiechnęłam się pod nosem. Położyłam ją na swoim miejscu, budząc ją niechcący. Mruknęła tylko niezadowolona i się odwróciła. Zaśmiałam się cicho i podłączyłam swój telefon z obudową w klawisze do ładowania i odłożyłam na parapet. Zgasiłam lampkę umieszczoną również na kamiennym parapecie i położyłam się wygodnie na dwuosobowym, wielkim łóżku, gdzie nie wiem po co było aż trzy duże poduchy do spania i z pięć małych! Przykryłam się miękką kołdrą i zamknęłam oczy. Po chwili jednak usłyszałam ciche piszczenie i lekkie drapanie w łóżko. Uśmiechnęłam się lekko, usiadłam i spojrzałam na pieska. Pod wpływem jej błagalnego spojrzenia płynącego z wielkich, brązowych oczu które były praktycznie zakryte wielkimi źrenicami patrzącymi wprost na mnie spod wachlarze długich, czarnych rzęs, wzięłam ją do siebie i położyłam bezpiecznie, po stronie od ściany. Zadowolona sznaucerka ułożyła się wygodnie obok mnie, opierając plecami o moją klatkę piersiową, gdy i ja się położyłam.
- Oj Lisia, Lisia.. - mruknęłam i przytuliłam moją małą przylepę, momentalnie zasypiając.
I koniec! I jak, jak, jak mi wyszło? Tylko proszę o wyrozumiałość, to moja pierwsza praca! ...o Auslly, bo tak to 141 na bloggerze XD No ale cóż... jak mi wyszła? :D Podoba się? Bo mi nawet nawet, jak na prolog.. mam nadzieję, że nie wyszło za bardzo nudnie.. Za wszelkie błędy z góry przepraszam, ale piszę to od 23 więc wiecie, mózg pracuje trochę gorzej, lecz wena właśnie przychodzi! Taka logika XD :D Cóż więcej pisać.. czekamy na opinie ;*I mam nadzieję, że Kasia mnie nie zabiję, że wstawiłam bez ej konsultacji, ale Kasiu! Przecież obiecałyśmy prolog już wczoraj a ty nic nie podesłałaś, ani cię nie było...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mi się tam podoba ;* chociaż nie lubię czytać opisówXD ale daje okejkę :D I oczywiście się nie gniewam. Przepraszam, że mnie nie było, ale cały dzień byłam na nogach... najpier przyj, do mnie przyjechała, potem z mamą na spacer, potem spotkac sie z przyjaciółkami i potem na koncert i film który trwał do 23.. byłam taka padnięta, że nie dałam rady już wejść. Psyklo mi :c
OdpowiedzUsuńJak tylko zaczęłam czytać opisy to pierwsze co nasunęło mi się na myśl to ,, Iga maczała tu palce " :-P Super jak zawsze , choć zupełnie jak Kasia nie przepadam za opisami to u cb nie mam tego problemu z czytaniem :-D A tak na serio to pierwszy raz czytam blog o A&A , nie żałuje :-) Nie wyłapałam żadnych karygodnych błędów tylko jedną literówkę i powtórzenie :-D
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na nexta i chętnie przeczytam wypociny Kasi ;-)
Iga + Kasia = Niezwykle popularny i nienormalny blog ( w pozytywnym sensie )